wtorek, 10 grudnia 2013

Baśnie tysiąca i jednego potwora.

Czy gdybym namalowała tysiąc potworów na kwadratowych karteczkach i wykleiła nimi pokój to byłaby sztuka czy szaleństwo? Wystawiliby mnie w galerii, czy wstawiliby do pokoju bez klamek??

Panie Profesorze, widzi pan, zrobiłam parę szkiców. To są potwory, ale, rozumie Pan, one mają tak wyglądać. Chodzi o to, żeby trochę kojarzyły się z rysunkami wystraszonego dziecka. Albo ze strasznymi ilustracjami książkowymi. Zrobię takich bardzo dużo, a potem wykleję nimi cały pusty pokój. Potencjalny odbiorca ma wejść do pokoju i czuć się przytłoczony wszystkimi potworami, ma czuć na sobie z każdej strony setki spojrzeń, ma nawet nie tyle się przestraszyć, co poczuć się nieswojo, źle, albo chociaż dziwnie. Ma go to wszystko wytrącić z równowagi. Bo widzi Pan, Panie Profesorze, to ma być taki szkic mojej chandry. Takie bezproduktywnego trwania w złym samopoczuciu zupełnie bez powodu, albo przynajmniej z trywialnego powodu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz