wtorek, 6 sierpnia 2013

Znam ze snu twe usta i oczy twoje znam...

Ostatnio często śnię o ludziach z mojej przeszłości, tej nie dalekiej i tej bardzo odległej. Pojawiają się nagle, po latach, miesiącach albo dniach w mojej nocnej podświadomości, jak niespodziewani goście. Czego ode mnie chcą? Czy tylko powiedzieć mi: pamiętaj o mnie i nie zapominaj nigdy czego cię nauczyłem? Ale właściwie czy cokolwiek jestem im winna? Niektórym zawdzięczam wiele, ale nocą nawiedzają mnie też ci, których prawie w ogóle nie znam, których widziałam tylko raz i którzy byli tylko elementem dekoracyjnym w mojej życiowej scenografii. A może się mylę? A może nawet ci, których uznałam za nieważne tło są w jakiś sposób ważni dla mojej przyszłości? Czy to z kim pracowałam w kuchni, z kim chodziłam przez rok do klasy, rozmawiałam w nocnym autobusie albo siedziałam w pulpicie ma jakieś znaczenie? Czy te myśli, które kotłują się teraz w mojej głowie, zostały w niej zaszczepione przez tysiące postaci przewijających się przez moje życie, czy może są moje własne? Czy w ogóle mam własne myśli? Czy biorą się ze mnie, czy tylko wyłapuję je, kiedy akurat dryfują obok?

1 komentarz:

  1. Hmm.. ja to widzę w ten sposób.
    Możliwe, że jest kilka głównych punktów w życiu, które miały największy wpływ na to, kim jesteśmy, co myślimy, jak się wyrażamy, co pamiętamy i jak to wykorzystujemy.
    Ja wolę jednak patrzeć na to z paradoksalnie większego oddalenia. Jeżeli weźmiemy mniejszą skalę, mniejsze przybliżenie na dany czas, to widzimy mniej szczegółów, lecz pogrupowane one są w całości. Te całości, aglomeracje, na mapie układają się w konkretne, duże miasta. Są największe, najbardziej widoczne, globalnie, wydają się najważniejsze.
    Niemniej jednak, oddalając jeszcze bardziej nikną w gąszczu plam. Zatapiają się, jak wszystko inne w bardzo duże połacie przestrzeni, rozciągnięte w czasie.
    Czy mają większe znaczenie niż pozostałe? W tym, bardzo dużym oddaleniu nie. Mają takie samo znaczenie, jak wszystkie inne punkciki, które tworzą mapę.
    Ludzie? Owszem, jest wiele wydarzeń piętrzących się wokół ważnych dla nas osób. Ale tych wydarzeń jest tak dużo, i tych osób, związanych bądź niezwiązanych również, że przy odpowiednio dużym oddaleniu, wszystkie nabierają podobnego znaczenia.
    Nie przypisuje więc wartości poszczególnym punktom, tylko staram się je widzieć jako plama, nie dyskredytując przy okazji ich wartości, czy zabarwienia.

    OdpowiedzUsuń