O matko! Gdzie się nagle wszyscy podziali! Zostałam tu normalnie całkiem sama, jeżeli nie liczyć chmary komarów (dosłownie, we Wrocławiu i w Internetach też, bo własnie wyprowadziłam się skądinąd).
Wszyscy Fizycy i moja ulubiona Optyczka wyemigrowali na wakacje, wszyscy z wyjątkiem jednego. Została nas tylko dwójka twardzieli i nie damy się bezrobociu, chociaż szukanie pracy jest tak wyczerpujące, że zaczynam wątpić w słuszność mojej decyzji o pozostaniu we Wrocławiu. No cóż, wrócić do domu i "wpierdalać ryż za kasę rodziców" mogę zawsze, czyż nie? Jutro planujemy podbijanie miasta z naręczami curiculów, może ktoś przygarnie dwójkę nieudaczników pod swoje skrzydła finansowe...
Ale momencik, jakich tam nieudaczników... Przecież oto ja, Królowa Dwóch Kierunków, sesję miażdżąca, w pierwszym terminie wszystko zaliczająca, na skrzypkach cudownie grająca, fizykę uwielbiająca, tysiąc komarów celnie trafiająca, czekoladę wyborną robiąca*, wdziękiem i urokiem osobistym zachwycająca... Lecz niestety - kasy fiskalnej nie obsługująca i książeczki sanepidowskiej nie posiadająca.
Gdyby ktoś mógł zapłacić mi za przejście do następnej planszy w Królu Lwie...
______________________
* Właśnie odkryłam w sobie nowe talenty kulinarne i stwierdziłam, że krojenie pieczarek albo dosypywanie różnych ingrediencji (polecam skrzydło nietoperza i oko żaby) do czekolady sprawia mi dziką radość. A poza tym zrobiłam taką pyszną sałatkę z awokado i prażonym słonecznikiem...!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz